DONK
 
 
 

Bling bling to sztuka szpanu, rzucania kasą na lewo i prawo, dobierania właściwych panien na tylne siedzenia w samochodzie i poruszania się na odpowiednio dużych, chromowanych kołach. Egzotyczną odmianą tej postawy jest nurt, który wyrósł wprost ze słonecznych ulic Miami- DONK.

 
Wszystko zaczęło się na Wschodnim Wybrzeżu
Oficjalne narodziny stylu dla globalnej motoryzacyjnej świadomości datuje się na rok 2004, na sesję zdjęciową członka duetu Ying Yang Twins dla czasopisma Rides. Raper zajechał po fotografa dwudziestoletnim Chevroletem Caprice. Można pomyśleć, że był to samochód zastępczy albo skradziony radiowóz, jednak Chevy osadzony był na 23", chromowanych felgach, co sprawiało wrażenie, jakby samochód stał na szczudłach (opędzlowanych srebrną farbą do grzejników). Pudełko (Caprice z '84 zaliczane są do stylu Box) prezentowało wizję motoryzacyjną raczej w stylu Jacksona Pollocka niż 50 Centa. Pimpmobil z prawdziwego zdarzenia. za 7,500$? Więcej kasy raperzy potrafią na siebie założyć. A jednak- pobudzono do życia huragan, którego nie widziano odkąd zaczęto skakać lowriderami. Wyznawcy "wysokiej jazdy" na Wschodnim Wybrzeżu a także na Brudnym Południu wyrastali jak spod ziemi. Wszystko wspaniale tylko- czym właściwie jest DONK?

A robi się to tak
Sztuka to jeździć wysoko, upchnąć jak największe, chromowane obręcze do jednego z klasycznych, zdawałoby się zupełnie pozbawionych emocji, nadwozi. Podstawa programowa to Caprice z różnych roczników. Te z lat 71-76 po modyfikacjach nazywane będą Donkami, lata 77-90 to Boxy a nowsze roczniki 91-96 figurują pod nazwą Bubble. W omawianym stylu do zaakceptowania są jeszcze modele: Monte Carlo, Cutlass, Regal, Grand Prix- wszystkie z późnych lat '70 i '80. Przeróbki tych samochodów przejdą do historii motoryzacji jako modyfikacje G-Body.

Kiedy mamy już taką Impalę, która przywykła do bycia taksówką, fundujemy jej kurację upiększającą. Katalog dodatków jest imponujący, można wybierać ze stosów części, które mają zrobić Twojego Chevy tym jedynym w dzielnicy. Drzwi w stylu Lamborghini, zestawy spoilerów, grille (koniecznie chromowane), emblematy z cyrkonii a nawet specjalne kierownice z  logiem Impali i dywaniki. Wnętrze zrobione tak luksusowo, jak tylko się da w amerykańskim samochodzie. Natomiast lakier musi być jaskrawy, musi "wiać w oczy" a najlepiej, żeby powtarzał się na nim jakiś wzór graficzny- szachownica, litery, dolary, cokolwiek, co tylko wyda się właścicielowi odpowiednio bogate. Indywidualizacja często przerasta najśmielsze oczekiwania, bo jak można inaczej nazwać trąbki na sprężone powietrze zdemontowane prosto z Kenwortha lub innego Macka i założone pod podwoziem Buicka Regala? Wszystkie, nawet najśmielsze przeróbki nie mają jednak sensu bez tej najważniejszej, jeszcze nie wymienionej. Koła. Specjalnie dla nich zawieszenie podnoszone o 4 cale i więcej, tylko po to by toczyć się, bo nie jechać, na jak największych obręczach. 24" to norma, 28" to ekstrawagancja a 32" to szaleństwo, które też się zdarza.
 
 

Jak wam się podoba
Styl DONK dopiero rozpoczyna swoją karierę. Samochody w tym klimacie statystowały już w teledyskach Rick Rossa, Pit Bulla i Trick Daddy'ego. Możliwe, że szał na Impale ogarnie całe Stany. Opinie są skrajnie podzielone. Można myśleć, że to głupota, act a fool, przerost formy nad treścią. Można oceniać to jako wyraz pewnej społeczności w środowisku motoryzacyjnym. Dla mnie samochody w stylu DONK to swoiste dzieła sztuki. Może i rzucają kiczem, ale prosto w twarz mówią "Yeah, popatrz ile mam kasy!". Ale czy to źle? Czy ktoś zwróciłby uwagę na Chińczyków gdyby nie robili lipnych samochodów i wypuszczali je na największe światowe rynki? A czy ktoś zauważyłby geniusz Nuccio Bertone'a, gdyby zamiast Giuletty zaprojektował Robura? Odwaga i pewność siebie pozwalają przejść do historii, nie cichociemne czyny.
Paweł 'Rybak' Trzaskowski
 
 
10