18 Wheels of Steel: Haulin
 
 
 

Co to była za przygoda!
Otwieram oczy i nie wierzę. Klatka bezpieczeństwa zniknęła, kabina przybrała rozmiary salonu, zamiast ciasnego kubła Sparco, wielki jak kanapa fotel. Co jest? Przed sobą widzę kierownicę, która promieniem przyćmiłaby niejedno rondo, dalej ogromna szyba, a za nią maska wielkości sceny dla zespołu rockowego. Dość tego! Wynoszę się stąd. Wyszedłem na zewnątrz i doznałem szoku. Jedyne co zobaczyłem, to bezkresne pustkowie, a wraz ze mną na bocznym pasie, stała ogromna amerykańska ciężarówka z gratisową naczepą. Nie mając wyboru, wróciłem za kółko.

 
Cóż. Przyszedł czas, kiedy trzeba było porzucić sportowe auta, ciasne zakręty i nielegalne wyścigi. Tym razem opowiem o grze, w której wcielamy się w rolę kierowcy tira. Postanowił zacząć wszystko od początku i założyć firmę przewozową, która będzie obsługiwać Stany od wybrzeża do wybrzeża.

Na 18 kołach przywieziono
6 stycznia 2007 roku w większości sklepów w Polsce do sprzedaży trafiła gra 18 Wheels of Steel: Haulin. Do redakcji Speed Cornera produkt trafił wprost od oficjalnego Dystrybutora - firmy TopWare Poland. Po rozpakowaniu paczki, ujrzałem efektownie wyglądające, duże opakowanie. Podniecony zdarłem folię, otworzyłem pudełko, a jedyną rzeczą, która wypadła, było plastikowe pudełeczko z płytą. Niestety instrukcji lub czegokolwiek innego nie uświadczyłem. Delikatnie zniesmaczony włożyłem płytę do napędu i przy pomocy całkowicie spolszczonego instalatora szybko zainstalowałem grę. Nie pozostało mi nic innego jak ją uruchomić.


Pierwszy kontakt
Ustawiam opcje grafiki na najwyższe możliwe i przenoszę się w świat amerykańskich, drogowych potworów. Niestety, po raz kolejny doznałem zawodu. W grze brakowało intra, próżno szukać jakiejkolwiek, nawet krótkiej scenki filmowej. Zapewne w SCS Software zabrakło takiego Romka, który powiedziałby: "Albo będzie instrukcja i intro, albo ja odchodzę!". Cóż, zapewne Romek musiałby szukać miejsca u konkurencji :]

Na szczęście potem było już lepiej. Menu główne było dobre, a klimatu dodawała losowo wyświetlana ciężarówka. Klikam na przycisk "Nowa gra" i gra serwuje mi do wyboru dwa tryby rozgrywki: Kampania i Pojedynczy przejazd. Na początek decyduję się na kampanię, wybieram poziom trudności, a następnie centralę w jednym z 40 miast Kanady i USA.

Więc jedźmy
Przygodę rozpoczynam pod murami centrali we wnętrzu podstawowej ciężarówki. Wciskam przycisk startu silnika i rzeczywiście pod maską coś zabulgotało. Idea gry jest bardzo prosta. Przewieźć ładunek X z punktu A do punktu B, po czym zgarnąć swoją ciężko zapracowaną dolę.


Aby zacząć zarabiać udaję się do najbliższej firmy, gdzie podejmuję się zlecenia. W zależności od zleceniodawcy, do wyboru są różne rodzaje ładunku (łącznie 45), takich jak bydło, samochody, odpady, mleko, stal, jachty, czy nawet przenośne domy. Istnieje również ładunek z symbolem "x2". Oznacza on, że do naczepy zostaje podłączona przyczepa. Jest to opcja bardzo opłacalna, lecz wymagająca dużej mocy. Ponieważ, potrzebowałem kasy na rozwój firmy, zdecydowałem się na możliwość "x2" do najdalej oddalonego zakątka. To był błąd. Moja ciężarówka z trudnością sama się poruszała, a z takim obciążeniem pokonywała kolejne kilometry w iście żółwim tempie.

W trasie
Gdy ładunek był już gotowy ruszyłem w trasę. Teraz mój Interpid Eagle przypomina pociąg towarowy - powoli toczy się przez miasto w poszukiwaniu wjazdu na autostradę. Wszędzie pusto więc daję czadu, korzystając z okazji przejeżdżam na "późnym żółtym" i nagle pasek zainteresowania policji skacze na sam koniec! Jakiś kilometr dalej zauważyłem radiowóz, który mnie szybko dopadł, a amator pączków nie omieszkał wystawić mandatu na kilka tysięcy dolarów! Niestety, nieważne gdzie i kiedy przetniesz skrzyżowanie na czerwonym świetle, Pan Władza widzi wszystko i zawsze Cię dopadnie.

Kiedy już znalazłem się na drodze szybkiego ruchu, a na mapie sprawdziłem jak będzie wyglądała moja trasa, przyszedł czas na kwintesencję gry, czyli jazdę w białym t-shirt'cie przez pół Ameryki. Szkoda tylko, że jest to takie nudne. Często pada deszcz, otoczenie nie zachwyca, a wygląd osobówek niemalże wymusza, aby je staranować. Autorzy próbowali ratować to CB Radiem, ale jest on bardzo ubogie i po jakimś czasie może irytować. Na pochwałę zasługują umiejscowienia kamery. Widoki z kabiny są niezłe, a wnętrze ciężarówki jest bardzo realistyczne. Da naszej dyspozycji oddano także cztery kamery zewnętrzne.


Akcja gry toczy się w Kanadzie i USA, więc możemy się znaleźć zarówno w środku zimowej zamieci na północy, jak i w promieniach palącego słońca na południu. Jednak od symulatora oczekiwałem czegoś więcej niż różnych tekstur. Ciężarówka zachowuje się tak samo na rozgrzanej i zaśnieżonej drodze. Realizmu spodziewałem się szczególnie w zimowych warunkach, ale problemy z trakcją czy, z zaspami śnieżnymi były mi kompletnie obce. Producent chwali się, że w grze możemy odwiedzić 40 miast, jednak czy trzy ulice poprowadzone na krzyż, gdzie nie widać żywej duszy można nazwać miastem? Można o nich powiedzieć tylko, że trzymają poziom całej gry. Niektóre ich fragmenty mogą się nawet podobać. Przemierzając drogi, po jakimś czasie dochodzimy do wniosku, że nie są one nadzwyczajnie zróżnicowane.
 
 

Większość skrzyżowań i zjazdów do miast jest taka sama, a to już naprawdę nudzi. O wąskich, bocznych drogach, czy leśnych dróżkach przypominających skrót można zapomnieć. Nic więc dziwnego, że po kilku godzinach kierowca ciężarówki ziewa i zaczyna drzemać za kółkiem. Wtedy należy się zatrzymać i przespać kilka godzin. Spać można również w motelu, a przy odrobinie szczęścia znajdziesz w nim kierowcę, który aktualnie szuka pracy. Ciężarówka co jakiś czas potrzebuje "pit stop'u". Zajeżdżamy na stację benzynową i w całkowicie niewidzialny sposób dolewamy wachy do baku. Dla naszego pojazdu są także stacje serwisowe, gdzie naprawimy, przemalujemy, a nawet podrasujemy naszego tira. A gdy na koncie znajdzie się większa gotówka w salonie możemy kupić używaną ciężarówkę lub za odpowiednio większą sumę zamówić nową. Trzeba przyznać, że jest w czym wybierać. Na potencjalnych właścicieli czeka bowiem, 35 ciągników siodłowych, które mają swoje odpowiedniki w rzeczywistości. Szkoda tylko, że nazwy w grze nie są licencjonowane.

Rozładunek
Po dotarciu na miejsce przeznaczenia, ładunek należy pozostawić w wyznaczonym miejscu. O ile manewrowanie tyłem jedną przyczepą do trudnych nie należy, o tyle mając je dwie (ładunek x2) trzeba sporo się napocić i nakombinować. Gdy już się uda, odczepiamy "balast" i ładunek znika. Trochę to dziwne. Ufo porywa, czy coś? Najważniejsze, że konto zostało zasilone i możemy rozkręcać interes.


18-kołowy biznes
Aby firma zaczęła zarabiać należy zatrudnić nowego kierowcę, kupić mu ciężarówkę i dowolną przyczepę. Potem przychodzi kolej na zakontraktowanie go z firmą zlecającą przewóz ładunków. Przewożony przez naszego pracownika ładunek zależy od rodzaju przyczepy, którą aktualnie posiada. A szef? Czym wtedy może zająć się pan prezes? Otóż spaniem! Trochę to dziwne, ale bez końca możemy przyśpieszać czas, podczas którego kierowca śpi, pracownik natomiast zarabia pieniądze. Gdy na koncie jest milion lub kilka, możemy jeszcze pobawić się w kierowcę, ale to już wszystko, co oferuje nam gra.

Grafika i Audio
Gra nie grzeszy zarówno od strony wizualnej jak i dźwiękowej. Ciężarówki wraz z przyczepami wyglądają bardzo dobrze, wiele elementów pojazdu wykonano bardzo starannie, jednak tir nigdy nie jest brudny, a pogięte nadwozie to marzenie blacharza, które nie występuje w grze tak samo jak wykonawca rzeczonego, zacnego zawodu. Budynki prezentują się bardzo zwyczajnie. Wygląd aut osobowych to najgorszy aspekt gry. Produkcje sprzed 5 lat bardziej cieszyły oko. Efekty dźwiękowe towarzyszące rozgrywce są znośne, ale brak muzyki w grze to kompletna przesada. Wprawdzie mamy coś takiego jak radio, jednak dostępne są w nim 2 motywy muzyczne, z czego jeden pojawił się wcześniej - w menu głównym. Oczywiście twórcy zadbali, aby gracz mógł dodać własne utwory, jednak musi je najpierw przekonwertować do formatu *.ogg.


Werdykt
Podczas kilku godzin zabawy z 18 Wheels of Steel: Haulin, czułem się gorzej niż na lekcji języka polskiego. Pewnie dlatego, że od gier oczekuję dużej dawki emocji, a szczególnie ducha rywalizacji. Tu, tego nie doświadczyłem. Limity czasowe były mi obce, podobnie trudności w prowadzeniu 18-kołowego kolosa. W grze nie dostrzegłem niczego, co wprawiłoby mnie w zachwyt.
Osoby, które lubią bezstresowo spędzać czas przed monitorem, polubią tę grę, jak i całą serię. Dla fanów adrenaliny ze względu na wszechobecną nudę - dobry lek na bezsenność. Poza tym duże efektownie wyglądające pudełko często wzbudza podziw znajomych.

18 Wheels of Steel: Haulin
 
Producent:
SCS Software

 
Dystrybutor:
TopWare Poland

Wymagania:
- Procesor 1.4 GHz Pentium 4 lub kompatybilny
- 512 MB RAM-u
- Akcelerator graficzny z 64 MB pamięci
- 500 MB wolnego miejsca na twardym dysku
- Karta dźwiękowa zgodna z DirectX 9
- DirectX 9

 
Ilość ciężarówek
Zmienne warunki pogodowe
Efektowne pudełko
Odmiana od wściekle ryczących wyścigówek
Lek na bezsenność
 

Brak emocji

Przeciętna grafika

Muzyka

Aglomeracje miejskie
Brak Multiplayera
Wyposażenie pudełka
5+/10  
 
Arkadiusz 'Spojler' Głębocki
 
 
28